|
|
Od zarania dziejów ludzkość poszukiwała „oblicza” Absolutu: kto jest nade mną?
Stąd czczono rozmaite bóstwa o ludzkim obliczu. Objawienie Starego Testamentu stawia sprawę jasno: Boga nie można widzieć; najwyżej aniołowie w ludzkiej postaci mogą reprezentować JHWH. Ale teksty Biblii starotestamentowej - szczególnie psalmy - pełne są tęsknoty za obliczem Boga, Istoty Boskiej, miłosiernej, ojcowskiej. Spełnia się to w historii Wcielenia: Bóg stał się człowiekiem, Jezus Chrystus, Mesjasz, Bóg o ludzkim obliczu.
Z wizerunków Zbawiciela, które często były nazywane „nie-ręką-ludzką-uczynione" (acheiropoietoi, acheropity), próbę czasu i ekspertyz naukowych wytrzymał Całun Turyński. Naukowe badania tego płótna rozpoczęły się na dobre od chwili powstania pierwszej fotografii Całunu Turyńskie-go w roku 1898. Okazało się, że obraz na Całunie można potraktować w kategoriach fotografii. Przeważająca większość dalszych badań przyniosła potwierdzenie, że płótno z Turynu nie zostało sfałszowane, choć dotąd nie można adekwatnie wyjaśnić przyczyn powstania obrazu człowieka na Całunie.
Całun Turyński ma swoich zwolenników i przeciwników. Ci pierwsi widzą w nim wzmocnienie swej wiary, choć wiara nie rodzi się z płótna, lecz ze słów i czynów Jezusa Chrystusa. Ci drudzy mają coraz mniej argumentów przemawiających za fałszerstwem. Można uważać Całun za ikonę wskazującą na mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, jak wiemy o tym z przekazu ewangelicznego. W każdym razie dzisiaj poważni badacze, nawet jeśli mają jakieś wątpliwości, nie lekceważą empirycznego świadectwa płótna z Turynu.
Z uznaniem należy powitać wznowienie polskiej publikacji o Całunie Turyńskim, pióra dr. hab. Zbigniewa Treppy. Autor, fotografik i artysta, profesor Uniwersytetu Gdańskiego i absolwent teologii, opierając się na wynikach światowych badań naukowych, a także na własnych poszukiwaniach i przemyśleniach, przedstawia - chciałoby się rzec - „fotografię" zjawiska, które nazywamy Całunem Turyńskim. Wzbogaca to polskie piśmiennictwo na temat Całunu, które przecież nie jest nikłe i cieszy się dużym powodzeniem. Okazuje się, że w Polsce możemy powiedzieć coś z gruntu inspirującego o turyńskim płótnie, do którego bezpośrednich badań nie mamy dostępu. Świadczą o tym również spotkania naukowe i odczyty popularne, które coraz częściej organizuje się u nas na temat Całunu Turyńskiego.
Zespół polskich syndonologów, który od 1981 r. jest reprezentowany przez Studium Syndonologiczne przy Polskim Towarzystwie Teologicznym w Krakowie, z radością wita wznowienie książki dr. hab. Zbigniewa Treppy i ma nadzieję, że polski czytelnik będzie mógł wiele skorzystać z analiz autora. Książka ta, jeśli nawet nie przekona całkiem Czytelnika, to jednak — by posłużyć się frazą francuskiego filozofa Paula Ricoeura - na pewno „da do my sienią” - a to już jest wielka wartość każdego przekazu i przedsięwzięcia.
(ks. prof. Jerzy Chmiel Studium Syndonologiczne w Krakowie)
(z Przedmowy...)
|
|
|
Nikt jeszcze nie napisał recenzji o tym produkcie.
|
|
|
|
|