|
|
Druga część powieści „Anhar. Powieść antymagiczna”, o władcy królestwa magii, który poznaje cały fałsz oraz zło magicznych praktyk i dlatego świadomie je porzuca.
W kolejnej części powieści poznajemy rodzinę Anhara: jego żonę Teresę i trójkę dzieci. Akcja koncentruje się zwłaszcza na osobie najstarszego syna Anhara i Teresy, księcia Alhara, który opuszcza potajemnie rodzinny pałac i przez swoje konszachty z magami naraża się na potężne niebezpieczeństwo.
Świadom zagrożenia ojciec wyrusza na ratunek. Nie wie jednak, że nie walczy o syna sam. Również kilkoro oddanych przyjaciół podejmuje próbę odnalezienia nieroztropnego księcia.
Fragment:
ROZDZIAŁ I
Anhariada, jak co wieczór, rozbrzmiewała uroczystą pieśnią dzwonów. Właśnie stąd, z malowniczego wzgórza Saria, słychać było tę pieśń najpiękniej. Dlatego Ardiwa przychodziła tu zawsze o zmierzchu, siadała pod ulubionym terebintem, twarzą w stronę kryjącego się za wzgórzami Hogen słońca, i czekała...
Jako pierwszy odzywał się wielki dzwon Białej Świątyni, zaraz za nim trzy dzwony Świątyni Wschodu, potem trzy dzwony Świątyni Południa, trzy dzwony Świątyni Zachodu i trzy dzwony Świątyni Północy.
– Uwielbione Imię Tego Samego!... Uwielbione Imię Tego Samego!... Uwielbione Imię Tego Samego!... – szeptała z przymrużonymi oczami, pospieszając stare serce, aby biło w rytm przejmującej melodii. Uśmiechała się na myśl o tym, że za chwilę dołączą do nich wszystkie dzwony świątyni Króla Królów, zbudowanej w centrum pałacu Anhara, i że nikt już nie odbierze jej tej przyjemności, tej muzyki, tej samotności, tej chwili szczęścia na wzgórzu Saria...
„Młode miasto i takie szlachetne... – myślała – któż mógłby przypuszczać, że król dopnie swego w tak krótkim czasie?... Zburzył tysiące świątyń Gedesa, by wznieść nową stolicę królestwa. Zburzył czarnoksięski zamek przodków, aby z jego kamieni postawić obronne mury. Wyciął najstarsze dęby z ogrodów Brazdenota, (tfu! niech przeklęta będzie jego pamięć!) i położył mosty przez rzeki...”.
– Głupiec! Głupiec z ciebie, Gordoneo! – rozgniewała się nagle, gwałtownie opierając głowę o pień drzewa i przebijając wzrokiem niebo. – Nie trzeba się było tak spieszyć! Mogłeś poczekać...! Poczekać... na mnie... Przechadzasz się teraz po łąkach Tego Samego i pewnie nie pamiętasz już ani o starej Ardiwie, ani o Anharze, ani o Teresie, ani o dzieciach królewskich... Co cię obchodzą nasze losy, kiedy nie słyszysz dzwonów Anhariady, dzwonów Teresiany, dzwonów Gordonei i Medesy?!... No dobrze – jestem niesprawiedliwa – rozprawiała dalej ze sobą, podnosząc się niezgrabnie z ziemi – jestem niesprawiedliwa, bo jestem teraz zła! Brakuje mi ciebie, ty zatracony, średnio utalentowany czarodzieju!... A tak! – powtórzyła głośno, ze złośliwą satysfakcją, biorąc się pod boki i patrząc wyzywająco w ostatnie, malowane zachodem obłoki: bardzo średnio utalentowany! – mogę sobie mówić, co chcę, bo nie dosięgną mnie tutaj ani twoje fochy, ani twoje żarty! Poza tym... Poza tym Teresa twierdzi, że na stare lata robię się coraz bardziej zrzędliwa... Nikomu nic do Ardiwy!... A ty siedź sobie na zdrowie u Tego Samego za piecem! I nie próbuj podglądać mnie przez dziurę w niebie, bo jak się za bardzo wychylisz, to jeszcze wypadniesz!
Ardiwa maszerowała jak żołnierz w dół zbocza. Chociaż od śmierci Gordonea minęło już kilka lat, na wspomnienie o nim robiła się często rozdrażniona i kłótliwa. Ale bywało i tak, że wymykała się z pałacu o świcie, przepadała na cały dzień nie wiadomo gdzie i wracała równo z księżycem – zawsze wtedy inna: jakaś smutna, cicha, jakby boleśnie uśmiechnięta. Król twierdził, że spędzała ten czas na wzgórzach Hogen, gdzie niegdyś często jeździli konno z Gordoneem. Ale nie wiadomo, czy to prawda, bo nikt jej tam nigdy osobiście nie spotkał.
– Dobrze, że już jesteś, Ardiwo! – zaklaskała w ręce królowa, kiedy staruszka usiadła wreszcie na podanym jej krześle i odetchnęła po wyczerpującym marszu. – Dzieci podniosły bunt, że nie zasną dziś bez twoich opowieści!
– Dzieci!... dzieci!... – naindorzyła się Ardiwa, zsuwając z głowy granatowy kaptur szaty. – Te dzieci, razem wzięte, mają prawie tyle samo lat co ja! Czas najwyższy, żeby wyrosły z bajek!
– O, grubo przesadziłaś w rachubie!... W dodatku z bajek nigdy się nie wyrasta... A poza tym, ty nie opowiadasz bajek tylko przypowieści albo prawdziwe historie!
– Jego Wysokość przeżył ich więcej ode mnie. Mógłby je częściej opowiadać własnym dzieciom...
– Anhar jest ciągle zajęty... Na przykład dziś przez całe popołudnie czytał listy, a po kolacji zamknął się w gościnnej komnacie z sędziwym Hortusem i z moim ojcem...
Twarz Ardiwy straciła na chwilę sztuczny grymas męczeństwa i kobieta bystrym wzrokiem przyjrzała się królowej:
– Jakie ważne sprawy ściągnęły do Anhariady stuletniego, złożonego długotrwałą chorobą Hortusa? Z powodu jakich ważnych spraw podniósł się z łoża boleści?
– Tego nie wiem! – rozłożyła ręce Teresa. – Próbowałam dowiedzieć się czegoś od Anhara, ale doprawdy nie było czasu na rozmowy... Wiesz, że Hortus nawet nie uprzedził wcześniej o swoim przybyciu?...
„Na Brazdeno...!” – chciała zawołać Ardiwa, ale w porę powstrzymała zapalczywy język.
– Lepiej pójdę do dzieci, pani... – dodała po chwili namysłu – Mam jednak wielką prośbę do Waszej Królewskiej Mości...
– Mów śmiało, Ardiwo!
– Chciałabym jutro rano porozmawiać osobiście z królem...
– Przecież nie musisz mnie o to prosić. On zawsze ma dla ciebie czas.
– Wiem, pani, ale przybycie Hortusa... – kobieta zastanawiała się przez chwilę, co ma z tym wspólnego przybycie Hortusa. Teresa nie dopytywała jednak dalej. Zamyślona przyglądała się tylko odchodzącej Ardiwie, która znienacka odwróciła się w progu i komicznym głosem zawołała:
– Uprzedzam, że jeżeli książę Alhar będzie znów wiercił mi dziurę w brzuchu o opowiadanie ostatniej uczty Magissimusa, Klara uprze się, żeby po raz setny przypominać oświadczyny Gordonea w stajni, a Jan zada dziesięć kolejnych pytań o pochodzenie Przedwiecznej Lampy Tego Samego, to ja już więcej do nich wieczorem nie pójdę!
– Pójdziesz, pójdziesz... – uśmiechnęła się do siebie Teresa – kochasz ich przecież tak bardzo jak oni ciebie... |
|
|
Brak dodatkowych zdjęć produktu.
|
|
Nikt jeszcze nie napisał recenzji o tym produkcie.
|
|
|
|
|